Bad Mommy. Zła Mama – Tarryn Fisher

Bad Mommy. Zła Mama – Tarryn Fisher

Bad Mommy. Zła mama to książka, do której podeszłam bardzo sceptycznie. Tarryn Fisher,  kojarzy mi się z Colleen Hoover, której książka pt.”Confess” niekoniecznie przypadła mi do gustu. Czy propozycja od Wydawnictwa SQN to kolejny tytuł , który podbije serca nastolatek? Przekonajcie się sami!

Bad Mommy. Zła mama to thriller psychologiczny o pełnej intryg, obsesyjnej miłości. Na plan wysuwa się trzech głównych bohaterów: Fig, Darius oraz Jolene (to imię w pierwszej kolejności skojarzyło mi się z piosenką country Dolly Parton, wam też?). Fig żyje w nieszczęśliwym małżeństwie i za wszelką cenę pragnie dziecka. Darius jest psychologiem i wraz z Jolene, która pisze książki, tworzą szczęśliwą parę. Kilka lat wcześniej w ich życiu pojawiła się córeczka Marcy. Ich ścieżki splatają się na wspólnym osiedlu, do którego przeprowadza się Fig. Główne bohaterki szybko się zaprzyjaźniają. Fig, z gościa w domu Averych, przekształca się w kucharkę, opiekunkę i powierniczkę małżeńskich problemów. Zwykle ludzie zmieniają miejsce zamieszkania z całkiem normalnych powodów. Dlaczego Fig się przeprowadza? Tego musicie dowiedzieć się sami.

Pentatonix & Dolly Parton – Jolene

 

Bad Mommy. Zła mama opowiada pewną historię z perspektywy 3 osób. Sposób postrzegania tych samych wydarzeń jest zaskakujący, ponieważ jak się okazuje, każdy ma diametralnie  różny punkt widzenia.

Taki zabieg, zastosowany przez autorkę, sprawia, że historia jest wielowymiarowa i bardzo wciągająca. Drobne, codzienne wydarzenia, w miarę rozwoju akcji, rozrastają się do granic absurdu. Fałszywa przyjaźń, kłamstwa i zdrady to sytuacje, które spotyka, w mniejszym lub większym stopniu, każdy z nas, a ich rozwiązania przybierają różne formy. Tarryn Fisher w swojej książce nakreśliła bardzo intrygujące portrety bohaterów. Skupiła się na nich w 100%, a w wyniku tego postacie drugoplanowe są tylko niewyróżniającym się dodatkiem i nie rozpraszają czytelnika.

Zanim zdecydowałam się na sięgnięcie po tę książkę, zajrzałam na goodreads. Pierwsza recenzja, jaką zobaczyłam, była od samej Colleen Hoover. Autorki wcześniej stworzyły też wspólny projekt o tytule „Never, Never”, dlatego byłam negatywnie nastawiona na brnięcie przez rozwlekłe sceny sexu. Jakie było moje zdziwienie, gdy okazało się, że Bad Mommy. Zła mama jest od nich prawie całkowicie wolna!

Po raz kolejny mogę stwierdzić, że to książka, której kartki przewracają się same. Jednocześnie jest to tytuł na dłuższy wieczór przy ciastku, czy kawie lub dwa krótsze. Dlatego, jeżeli szukacie tytułu, który będzie oderwaniem od trochę cięższej i bardziej ambitnej literatury, Bad Mommy. Zła mama będzie świetną propozycją!

Za możliwość przeczytania książki Tarryn Fisher, Bad Mommy. Zła mama dziękuję wydawnictwu SQN.

 

 

  • Anna Rydzewska

    Przeczytałam wiele recenzji tej książki i są bardzo rozbieżne. Nie wiem co o niej myśleć, więc chyba najlepiej przekonać się na własnej skórze 🙂

    Pozdrawiam 🙂

    • Iza z CzytanieRozwija.pl

      Zgadzam się z Tobą 🙂
      Też często podejmuję taką decyzję, gdy nie mogę się zdecydować.

  • Pingback: Margo, Tarryn Fisher. Nie wymierzaj sprawiedliwości na własną rękę!()

  • Uwielbiam thrillery psychologiczne, te kilka warstw fabuły ze świetnym dreszczykiem emocji. Ale właśnie tego ostatniego zabrakło mi w tej powieści, choć pomysł na fabułę bardzo mi się spodobał. 🙂
    Bookendorfina

  • Lubię tego typu książki. Intrygi, psychologia. Zaciekawiłaś mnie 🙂

  • Czytałam nie tak dawno książkę pisaną z perspektywy kilku osób – niby różne historie, ale finalnie tak się zaplatały, że tworzyły całość, wyjaśniając wydarzenia od innych bohaterów 😉

    • Iza z CzytanieRozwija.pl

      Tu jest bardzo podobnie, chodź historia jest ta sama. Spojrzenie innych bohaterów ją uzupełnia.

  • Marysia

    Bardzo ciekawy sposób opowiedzenia historii. Trzy osoby różne punkty widzenia 🙂

  • Natalie

    czytałam i szczerze powiedziawszy – beznadzieja. liczyłam na mniej…płytką literaturę 🙂

    • Iza z CzytanieRozwija.pl

      Jak to mówi mój tata „Jednemu Kaśka, drugiemu Maryśka” 🙂