Dobranoc Auschwitz. “Historia jest nauczycielką życia” – Tytus Liwiusz

Dobranoc Auschwitz. “Historia jest nauczycielką życia” – Tytus Liwiusz

W 2016 roku, nakładem wydawnictwa Znak, powstał reportaż pt. Dobranoc Auschwitz, którego głównymi bohaterami są byli więźniowie niemieckiego obozu koncentracyjnego Auschwitz-Birkenau – fabryki śmierci: Józef Paczyński, Marceli “Marek” Godlewski, Lidia Maksymowicz, Karol Tendera, Stefan Lipniak oraz ich przyjaciółka-lekarz dr n. med. Alicja Klich-Rączka. “To o nich jest ta historia”. A przedstawi ją tym razem, nie autorka bloga, a moja siostra Ewelina, której zawdzięczam miłość do książek. 

 

Historia. Jedni ją kochają, inni nienawidzą. Każdy powinien ją znać, bo życie kołem się toczy, a wiedza, jest bronią potężną.

 

Większości kojarzy się z nudnymi lekcjami w szkole, na których nauczyciel monotonnym głosem opowiadał  o kolejnych datach, królach, bitwach, etc – generalnie sprawy, które przeciętnego nastolatka “totalnie” nie interesowały. Dla tych znudzonych (innych nie trzeba namawiać) jest właśnie Dobranoc, Auschwitz Aleksandry Wójcik i Macieja Zdziarskiego. Dziennikarze i działacze społeczni, pracownicy Instytutu Łukasiewicza, pierwotnie przygotowywali się do stworzenia obrazu starości i starzenia się.

Od wielu lat, niezmiennie, sięgając po książki opowiadające o II WŚ i holokauście, zanim to zrobię, potrzebuję przygotować się wewnętrznie na silne emocje, pomimo, że mogę się pochwalić niezłą znajomością historii. Wiem, nie jestem jedyna. Jest to okres w historii ludzkości bardzo trudny, drażliwy i nadal budzący wiele sporów w społeczeństwie. Dowodzi temu, chociażby, ostatnia oprawa kibiców Legii Warszawa, po której internet wprost oszalał. My, Polacy, jesteśmy też narodem, który obok Żydów, ucierpiał najbardziej na chorej, megalomańskiej wizji świata jednego człowieka. Człowieka, który wraz ze swoimi poplecznikami rozdeptał Europę jak niedopałek papierosa. Bohaterowie Dobranoc, Auschwitz to świadkowie realizacji tej wizji. Ludzie, którzy przeżyli piekło i niestety, tym piekłem zostali naznaczeni, dosłownie (wytatuowane numery obozowe) i w przenośni. To też przykłady, że ciało ludzkie można upodlić i zniszczyć, ale dusza, karmiona nadzieją, potrafi się podnieść i zmusić ciało do życia: ““A jak przetrwa się najgorsze” – myśli Karol – “nadejdzie kolejny, lepszy dzień!””.  

dobranoc auschwitz. Obóz zagłady

(źródło zdjęcia: Pixabay/domena publiczna)

 

Dlaczego uważam, że Dobranoc Auschwitz powinien przeczytać każdy? Bo nie sypie suchymi faktami i liczbami (które często łatwiej jest przyjąć), a mówi o emocjach, o bólu fizycznym i psychicznym i samotności, ale też o radości z życia, miłości, przyjaźni.

O wybaczeniu, ale pamięci, przede wszystkim. Dotyczy historii jeszcze młodej, a już naznaczonej starością. Porusza problem, o którym, my młodzi nie myślimy. Odpychamy go gdzieś w zakamarki umysłu i żyjemy tu i teraz, często odwracając oczy od tak dalekiej, dla nas, przyszłości, ale podświadomie staramy się zatrzymać młodość jak najdłużej. Tylko, jaka będzie ta przyszłość, jeżeli zobojętnienie i bierność wezmą w nas górę?  Książka przekonuje też o słuszności twierdzenia, że od własnej przeszłości bardzo trudno jest uciec i pomimo różnych cech charakteru, ta przeszłość prędzej czy później dogania. To wszystko dostajemy w przyjemnej formie opowieści bezosobowego, wszechwiedzącego narratora, dzięki czemu mamy wrażenie, że poznajemy bohaterów osobiście. Jedynym minusem jest chaotyczność opowieści, przez co momentami czytelnik zmuszony jest cofnąć się i uporządkować wydarzenia.

Dobranoc Auschwitz jest nie tylko warta przeczytania, ale pokuszę się o nowoczesne stwierdzenie, że jest absolutnym “must read”. Wkraczamy w okres, kiedy już tylko takie książki, oraz filmy i nagrania, będą świadectwem jednej z najokrutniejszych tragedii, jaka dotknęła ludzkość. Bo jak, cytując Zbigniewa Herberta: “Historia jest dziełem człowieka, a nie sił przyrody, nieubłaganej dialektyki, ducha dziejów czy czegoś podobnego. Historia jest w ręku człowieka, który jest wyprostowany, odzyskał honor i swoją godność, nie da się poniżyć.”

Autorką recenzji jest Ewelina. Dziękuję!