Jak mogłaś – Heidi Perks. O przyjaźni i rodzinnych dramatach.

Jak mogłaś – Heidi Perks. O przyjaźni i rodzinnych dramatach.

Alba de Cespedes, popularna włoska pisarka powiedziała kiedyś, że każdy z nas potrzebuje czasami ręki, która wyciagnęłaby go z kłopotów. Myślę, że to fantastyczny cytat charakteryzujący przyjaźń. Potwierdzeniem tego z pewnością jest książka, o której chciałybyśmy Wam opowiedzieć w ramach akcji Wydawnictwa Otwartego #CzytamZPrzyjaciolka. Tym razem, w nasze ręce wpadła książka Heidi Perks „Jak mogłaś”, która porusza temat przyjaźni, rodzicielstwa oraz dramatów rozgrywających się za zamkniętymi drzwiami, o których strach rozmawiać nawet z własną przyjaciółką!

Jak mogłaś – fabuła

Charlotte i Harriet to najlepsze przyjaciółki. Pewnego dnia, Harriet zwraca się z prośbą do Charlotte, aby ta zajęła się jej jedyną córką – Alice. Kobieta zabiera dziewczynkę oraz swoje dzieci na szkolny festyn. Podczas zabawy na dmuchanym zamku, Alice ginie. Uczestnicy festynu oraz policja rozpoczynają poszukiwania. Bez skutku, nikt nic nie widział, nikt nic nie wie. Harriet winą za nieszczęście obarcza Charlotte i skutecznie się od niej odsuwa. Jednak dwa tygodnie później obie kobiety spotykają się na komisariacie, aby złożyć zeznania w sprawie morderstwa. Sprawa zaczyna się komplikować, a jedynym ratunkiem jest wzajemna pomoc. Czy będą w stanie zapomnieć o tragicznych wydarzeniach i uratować łączącą ich przyjaźń?

jak mogłaś

Jak mogłaś – okiem Eweliny

„Jak mogłaś” Heidi Perks to thriller psychologiczny idealny na weekendową rozrywkę. Podobała mi się koncepcja męża tyrana, z tym, że autorka trochę za słabo go dopracowała. Byłam ciekawa zarówno wydarzeń z przeszłości jak i aktualnej sytuacji. Były sekrety i nieoczekiwane zwroty akcji, mimo, że główne bohaterki nie przypadły mi do gustu. Obie miały wiele wad, były swoimi przeciwieństwami i trudno było uwierzyć, że przyjaźń między nimi była możliwe. Osobiście najmniej polubiłam Charlotte – egoistyczna i egocentryczna, ciągle mówiła o sobie, co mnie w bohaterkach bardzo razi. Mimo, że nie jestem fanką thrillerów, to czytało się to całkiem fajnie.

Jak mogłaś – okiem Izy

W odskoczni od ciężkich kryminałów lubię czasem sięgnąć po thrillery psychologiczne. Wiem, że ten gatunek rządzi się swoimi prawami, które według mnie Heidi Perks świetnie zawarła w swojej debiutanckiej powieści. Portrety psychologiczne bohaterów zostały dobrze zbudowane, a wszystkie wątki wyjaśnione. Wydarzenia w książce rozgrywają się na dwóch płaszczyznach – teraźniejszej oraz przeszłej, a mimo to, spójność została zachowana i czytelnik nie gubi się podczas czytania. Książka napisana jest lekkim językiem i przyjemnie się ją czyta. Podobnie jak Ewelina nie polubiłam wykreowanych postaci, ale wydaje mi się, że to ten typ bohaterów, których albo się kocha, albo nienawidzi.

” Jak mogłaś ” to kolejna opowieść o pozorach, które często mylą i sekretach, które kryją się za murami na pozór szczęśliwych domów. A jeżeli chodzi o przyjaźń w tej historii to my, jako najlepsze przyjaciółki byśmy tak nie postąpiły. Tak… czyli jak? A tego możecie się dowiedzieć, gdy sięgniecie po ” Jak mogłaś ” Heidi Perks od Wydawnictwa Otwartego.