Kruczy cykl – Maggie Stiefvater.

Wszyscy mieliśmy, kiedyś, takie marzenia, które zdeterminowały całe nasze życie. Pchały nas do przodu, motywowały do działania. Wiele spełniało się, ale były też takie, które okazywały się fiaskiem. Gdy docieraliśmy do mety, okazywało się, że nic nie jest takie, jak sobie wyobrażaliśmy. I o tym, w moim odczuciu, jest seria Kruczy cykl Maggie Stiefvater: Król kruków, Złodzieje snów, Wiedźma z lustra i Przebudzenie króla.

Dlaczego warto przeczytać Kruczy cykl?

Jak się tak zastanawiałam nad pytaniem, dlaczego poleciłabym tę serię młodym czytelnikom, to miałam niemałą zagwozdkę. Wartość jej rozłożyłam na dwie części: fabułę i emocje. I ze względu na te drugie, właśnie, chciałabym, aby młodzież sięgnęła po twórczość Maggie Stiefvater. Kruczy cykl opowiada o wielkiej wartości przyjaźni i lojalności. Gansey, Blue, Adam i Ronan są przyjaciółmi trochę z przypadku, ale przyjaciółmi mimo wszystko. Relacje między nimi sięgają bardzo głęboko, są silne i nierozerwalne. Z pozoru zupełnie inni, ale bezwarunkowo wierni wobec siebie. To, co na pierwszy rzut oka może się wydawać dziwne, przy dokładniejszym rozpatrzeniu jest pochwałą akceptacji i wzajemnego wsparcia.

Kruczy cykl

W sennym miasteczku Henrietta, gdzieś we wschodniej Wirginii dzieją się magiczne rzeczy. Jak pisałam wcześniej, mieszkają tam Blue, Gansey, Ronan i Adam, i poszukują uśpionego, walijskiego króla. Glendower, owiany mroczną legendą, ma być ratunkiem dla ich świata. Na drodze do jego odnalezienia ciągle piętrzą się trudności, które bohaterom udaje się, z mniejszym lub większym skutkiem, opanować.

Ta pochwała lojalności dotyczy nie tylko, przyjaźni, ale również więzi rodzinnych. Bo to jak żyją ze sobą kobiety z Fox Way 300 jest dowodem na zaufanie i akceptację. Nawet jeżeli w którymś momencie pojawiają się oczekiwania, to są one podyktowane względami bezpieczeństwa, a nie potrzebą narzucenia własnego zdania. I to jest piękne. Kobiety akceptują siebie takimi, jakie są i starają się żyć, tak by nie pakować się z butami w (chociaż zdarza się!) życie tej drugiej. Nie mają znaczenia wygląd, pieniądze czy popularność. Przyznam, że urzekła mnie barwność domu Blue i mam nadzieję, że autorka spróbuje stworzyć historię samej Fox Way (nawet nazwa ulicy jest intrygująca).

Gdyby nie ta fabuła…

Natomiast, jeśli chodzi o fabułę to jest ona najsłabszym ogniwem całej serii. Rozpędza się w pierwszym tomie, by zwolnić w drugim, ponownie rozpędzić się w trzecim i zupełnie rozbić się w czwartym. Taka parabola. Miałam wrażenie, że wiele kwestii wzięło się z powietrza. Bez ładu i składu. Świat ograniczał się do Henrietty i aktualnych wydarzeń. Nie wiele dowiadujemy się o życiu bohaterów poza granicami poszukiwań Glendowera. Antagoniści są, ale poza jednym bardzo „wyraźnym”, nie dowiadujemy się o źródłach ich zachowań. Mdli, nijacy. Trochę to wszystko jak taka plansza, gdzie możemy umieścić ludziki „bo tak”.

Kruczy cykl

A samo zakończenie… Cóż, czytelnik musi sam ocenić. Z mojego, czysto subiektywnego, punktu widzenia jest to już cykl „za młody” jak na mnie. Pewne problemy odbierałam jako infantylne, ale tylko i wyłącznie, dlatego, że ja już wiem jak życie modyfikuje marzenia.

Za możliwość przeczytania książki dziękuję wydawnictwu Uroboros.

Król kruków
https://www.gwfoksal.pl/