Margo, Tarryn Fisher. Nie wymierzaj sprawiedliwości na własną rękę!

Margo, Tarryn Fisher. Nie wymierzaj sprawiedliwości na własną rękę!

Margo, Tarryn Fisher to powieść dla młodzieży, których ostatnio powstaje wiele. Trudno trafić na wyjątkową i niepowtarzalną historię. Nowości z tego gatunku zazwyczaj kręcą się wokół historii miłosnych. Margo, Tarryn Fisher zachęciła mnie bardzo intrygującym blurbem. Po ostatniej lekturze „Światło, które utraciliśmy” zdecydowałam się, że zrobię sobie przerwę od przytłaczających historii. Jednak zachęcona opiniami członków mojej facebookowej grupy – sięgnęłam po nią. Czy było warto? Przekonajcie się sami!

 

Margo, Tarryn Fisher to opowieść o nastolatce, która mieszka wraz z matką – prostytutką w Bone.

 

Miasteczko, które mieszkańcami wydają się być narkomani, alkoholicy, psychopaci i różnego rodzaju odmieńcy, wciąga w swój świat młodziutką dziewczynę. Margo jest zakompleksiona i odizolowana. Nie zna swojego ojca, a matka, pogrążona w depresji, nie zwraca na nią uwagi. Pewnego dnia Margo poznaje Judaha, który wydaje się być jedynym jasnym światłem w ciemnym tunelu życia, jakim jest Bone. Sparaliżowany, poruszający się na wózku inwalidzkim chłopak staje się jej najlepszym przyjacielem, którego z biegiem czasu, Margo zaczyna darzyć cieplejszym uczuciem. Według opisu na okładce dwójka osobliwych przyjaciół rozpoczyna prywatne śledztwo w sprawie morderstwa dziewczynki, którą główna bohaterka widziała jako ostatnia. Niestety, ale nie znalazłam żadnego śledztwa prowadzonego przez bohaterów tej książki. Chyba że luźne rozmowy i wymiana spostrzeżeń na temat jej śmierci może zostać nazwana dochodzeniem? Dalej na okładce możemy przeczytać, że w głowie Margo pojawia się desperackie pragnienie, aby wytropić morderców. To kolejna nieścisłość, której się dopatrzyłam, ponieważ dziewczyna przypadkowo dochodzi do wniosku, kto stoi za tajemniczą śmiercią dziecka.

Margo, Tarryn Fisher jest z pewnością ciężką lekturą, która przytłacza, a momentami przeraża. Obrazuje narodziny seryjnej morderczyni, której życie mogło potoczyć się zupełnie inaczej. W trakcie czytania ciągle towarzyszyła mi myśl, że ta historia jest totalną bzdurą. Takie rzeczy nie dzieją się w prawdziwym życiu. Być może portret psychologiczny głównej bohaterki jest zbliżony do uosobienia zabójców, jednak dla mnie to zdecydowanie za mało.  Dobra książka według mnie, cechuje się tym, że czytając ją zapominamy o wszystkim, co nas otacza, a przede wszystkim nie rozwodzimy się nad jej realizmem.

 

Autorka zdecydowanie przekombinowała z zakończeniem. Do tej pory nie jestem pewna, o co, tak naprawdę, chodziło.

 

Ostatnie rozdziały najpierw przedstawiają rozwiązanie, a następnie mu zaprzeczają. Wiele kluczowych pytań pozostało bez odpowiedzi. Być może dla jednych czytelników będzie to plus, dla mnie to ogromny minus. Kiedy autor zmusza czytelnika do myślenia, a na koniec pozostawia nutkę tajemnicy – to fajny zabieg, ale kiedy masz wrażenie, że ktoś Ci zamknął drzwi przed nosem – już niekoniecznie.  Podobnie jak poprzednia książka tej autorki pt.”Bad Mommy” , pomysł jest fajny. Fabuła wciąga i momentami ciężko jest się oderwać. Ale tylko momentami… historia raz pędziła jak szalona, by potem zwolnić i delikatnie nużyć czytelnika.

Margo, Tarryn Fisher nie można odmówić przekazu. Powieść uświadamia, jak bardzo determinuje nas miejsce, w którym się wychowujemy. Ucieczka od krępującego środowiska może wywołać zmianę, ale to czego nauczyliśmy się jako dzieci, na zawsze w nas pozostanie. Ludzie krzywdzą swoich bliskich, a dzieci odpowiadają za błędy rodziców. Ten schemat się powtarza, nie tylko w naznaczonych nędzą i ubóstwem małych miasteczkach na całym świecie, ale i w każdym innym środowisku. To zdarza się wszędzie. Powinniśmy otworzyć oczy na cierpienie i starać się mu zaradzić. Nie próbujmy wymierzać sprawiedliwości na własną rękę. Od tego jest Bóg, który kiedyś rozliczy każdego z nas. O tym właśnie, na zakończenie napisała autorka. I gdyby nie to, myślę, że wielu czytelników, mogłoby mieć trudności, ze zrozumieniem.

 

Margo, Tarryn Fisher to z pewnością bardzo oryginalna historia, która nie kręci się wokół szablonowej miłości nastolatków. Pokręcona główna bohaterka i zagmatwana akcja pozostawiła niesmak i zniechęciła mnie do sięgnięcia po thriller w najbliższym czasie. Uważam, że książka powinna być przyjemnością, która oderwie czytelnika od codzienności, a nie przytłoczy.

  • Kasia T-J/Wielbicielka książek

    Powieść jest mroczna, przytłaczająca i ciężka poniekąd. Ale moje pierwsze spotkanie z piórem autorki uważam za udane 🙂

  • A mnie książka przypadła do gustu. Może nie byłam aż tak zachwycona jak niektórzy, ale wspominam ją miło. Fakt, jest przytłaczająca, ale mi nie absolutnie nie przeszkadzało 🙂

  • Na pewno po nią sięgnę, jednak ostatnio miałam spotkanie z Fisher przy Bad Mommy i do tej pory do siebie po nim dochodzę xd

    Pozdrawiam!
    To Read Or Not To Read

  • Radosław Kowalski

    Ja bardzo lubię takie mroczne, ciemne i przytłaczające klimaty w powieściach, co wzięło się chyba stąd, że namiętnie czytam Puzyńską i autorów skandynawskich. „Margo” mi się spodobała głównie ze względu na to, że główna bohaterka robiła rzeczy, na które zwykły zjadacz chleba nigdy sobie nie pozwoli. To ciekawa podróż wgłąb mrocznego umysłu i, jak dla mnie, pewnego rodzaju katharsis – choć wydaje nam się, że jest źle, przecież ktoś inny może mieć jeszcze większe kłopoty. Ale w zupełności zgadzam się co do zakończenia, pozostawia wielki niedosyt. 🙂