Muza koszmarów – Lani Taylor

Czym jest sen? Z definicji wynika, że sen to stan czynności umysłu, w trakcie którego następuje zniesienie świadomości i bezruch, w trakcie którego często objawiają się marzenia senne. Śnimy o obrazach, dźwiękach, emocjach, myślach i innych wrażeniach zmysłowych związanych, przeważnie, z naszym życiem. A czym jest koszmar? To długotrwałe marzenie senne wywołujące przerażenie. Więc, kim lub czym może być Muza koszmarów? Przede wszystkim, jest to drugi i ostatni tom dylogii autorstwa Laini Taylor – Marzyciel.

O czym pisze Laini Taylor?

Muza koszmarów

Sarai jest boskim pomiotem. Razem z przyrodnim rodzeństwem tkwi zamknięta w anielskiej cytadeli zawieszonej nad miastem Szloch. I tak od kilkunastu lat, od kiedy Boski Zabójca pokonał przerażającego Skathisa. Sarai, Minya, Feral, Ruby i Jaskółka nie są zwykli. Są niebiescy i mają pewne zdolności. Zdolności, które pomogły im przetrwać, ale są też zabójczą bronią. Do tej pory mieszkańcy miasta nie wiedzieli o ich istnieniu, chociaż oni, a szczególnie Sarai, wiedzieli wszystko. Tajemnice, sekrety i prawdziwe uczucia, wszystko to było w zasięgu ciem Sarai. Ona była Muzą koszmarów. Latami wysyłała swoich małych szpiegów do domów Szlochu i zsyłała na nich zmory i mary senne. Wywoływała łzy, strach i rozpacz. Czy tego chciała naprawdę? Czy tego chciały wszystkie boskie pomioty? Niestety, bez czytania Marzyciel. Strange the dreamer, czytanie Muzy koszmarów nie ma sensu.

Czy Muza koszmarów dorównała Marzycielowi?

Marzyciela przeczytałam zaraz po jego premierze w zeszłym roku i oh jakże cudowna okazała się ta książka. Inna i wspaniała. Magiczna, pełna nadziei i ciepła. Początkowo nie wzbudziła zachwytów, ale finalnie okazała się przypomnieniem, dlaczego tak bardzo kocham czytać. Taka baśń tysiąca i jednej nocy. Opowiada historię po opadnięciu kurtyny. Bojowe okrzyki cichną, broń wypada z rąk, zwycięscy wiwatują, przegrani zbierają poległych. Dobro zwycięża, happy ending. Ale czy na pewno? Laini Taylor udowadnia, że jednak nie. W Marzycielu pokazała jak słodko-gorzkie jest życie zwycięzców, ile pracy czeka, na tych którzy muszą pozbierać świat z gruzów. Zwycięstwo zwykle, oprócz glorii, skąpane jest też we krwi. Zapoznała nas z wyjątkową formą bohatera – cichego, pokojowo nastawionego, pełnego wiary w ludzi marzyciela. Dlaczego? Bo takich ludzi potrzeba, by stworzyć coś od nowa. Pełnych nadzieji i wizji, o bogatej wyobraźni.

Muza koszmarów

Natomiast, Muza koszmarów to historia o poświęceniu, bezinteresownej miłości i potrzebie zjednoczenia we wspólnym celu. I naiwna forma rozwiązania problemów. Nadal pięknie napisana, poetyckim i bogatym stylem Laini Taylor, ale polana zbyt dużą ilością lukru. Bardzo chciałabym wierzyć, że wszystko da się pokonać dobrocią, tylko, że to nierealne. Nazwijcie mnie cyniczką, ale ja dobrze wiem, że problemów zakorzenionych głęboko w historii nie da się rozwiązać w ciągu doby. Dlatego jestem rozczarowana, bo spodziewałam się czegoś zupełnie innego. Nie mówię, że książka jest zła, bo wręcz przeciwnie, ale kiedy człowiek się na coś nastawi to takie oczekiwania łatwo zmiażdżyć. Powinnam też powiedzieć coś o miłości Lazlo i Sarai. To wątek ważny, jednak nie najważniejszy. Muza koszmarów pokaże Ci czy im się udało czy nie, to z pewnością.  Autorka wyjaśniła wszystkie wątki, udzieliła odpowiedzi na każde pytanie, a nawet zostawiła uchyloną furtkę dla dalszych historii. I fajnie.

To czytać czy nie? Ofkors!

Reportaż, non-fiction i fantastyka leżą na dwóch przeciwnych biegunach, ale wcale się aż tak bardzo nie różnią. Jedna forma pokazuje, życie jakim jest, a druga jakim chcielibyśmy, żeby było. Pierwsza wylewa nam wiaderko zimnej wody na głowę, a druga wlewa nadzieję do serca. I taką nadzieję i ciepło daje nam Laini Taylor w Marzycielu i Muzie koszmarów. Za książkę dziękuję wydawnictwu SQN.