Światło, które utraciliśmy – Jill Santopolo

Światło, które utraciliśmy – Jill Santopolo

Światło, które utraciliśmy skusiło mnie piękną oprawą (trochę zbliżoną do Światło między oceanami) oraz bardzo dobrą oceną na goodreads. Mnóstwo razy słyszałam, aby nie oceniać książki po okładce i zazwyczaj staram się tego nie robić. Tym razem złamałam tą zasadę. Czy było warto? Przekonajcie się sami!

Światło, które utraciliśmy opowiada historię Lucy i Gabriela, którzy poznają się 11 września 2001 roku. W dniu kiedy Nowy Jork przykryła warstwa kurzu, pyłu i przede wszystkim smutku. Około godziny 10 czasu lokalnego zawaliły się wieże World Trade Center. Ten dzień na zawsze pozostanie w sercach ludzi na całym świecie i już zawsze będzie kojarzył się z okrucieństwem i bezsilnością. Wspólne przeżywanie katastrofy, która dotknęła amerykanów w tym dniu, połączyła głównych bohaterów niewidzialną nicią. Pewnie się domyślacie, że w wyniku tych wydarzeń rodzi się gwałtowna i namiętna miłość. Lucy i Gabe doskonale się rozumieją, wspierają wzajemnie w dążeniu do realizacji marzeń. Idylla trwa, aż do dnia, kiedy Gabe oznajmia, że przyjął posadę reportera na Bliskim Wschodzie. Ich drogi rozbiegają się równie szybko, jak wcześniej się połączyły.

 

„Śmierć sprawia czasem, że ludzie garną się do życia. Tamtego dnia my również chcieliśmy żyć i nie wstydzę się tego „

 

Zgodnie z tekstem na okładce Światło, które utraciliśmy to opowieść o sile marzeń i cenie, jaką jesteśmy gotowi zapłacić, podążając za nimi. Czy ta lektura rzeczywiście przedstawia to, o czym możemy przeczytać na okładce? Recenzja książki nie powinna oceniać bohaterów, ale nie mogę powstrzymać się przed tym, aby obalić to stwierdzenie. Czy świadome odejście od osoby, którą się kocha i przemyślany brak kontaktu, to w tym przypadku cena realizacji zamierzonych celów? Czy nawiązywanie nowej relacji, zanim pogodzimy się z utratą poprzedniej, jest dobrą decyzją? Działania podejmowane przez Lucy i Gabe’a zgodnie z moimi zasadami i postrzeganiem świata, niejednokrotnie były kompletnie niezrozumiałe. Z tego powodu nie polubiłam głównych bohaterów i podchodziłam dość sceptycznie do rozwoju ich historii. Zapewniam jednak, że niepoprawni romantycy będą odbierać zupełnie odwrotnie, a ta niezwykle smutna historia zawładnie ich sercami.

światło, które utraciliśmy. Książka

 

Jedno jest pewne, Światło, które utraciliśmy to książka o poszukiwaniu utraconego szczęścia.

Skłania do refleksji na temat naszych życiowych wyborów. Czy aby na pewno są one słuszne? Czy pewnych decyzji nie podejmujemy zbyt impulsywnie? Czy zastanawiamy się nad konsekwencjami naszych działań? Jak mogą one wpłynąć na naszych bliskich i czy za jakiś czas nie będziemy chcieli odwrócić wskazówek zegara? I najważniejsze, za głosem serca czy rozumu powinniśmy podążać?

Światło, które utraciliśmy jest napisane w formie “listów” Lucy do Gabe’a. Już od pierwszych stron czytelnik będzie świadomy tego, że główna bohaterka, nigdy nie otrzymała odpowiedzi na stawiane w nich pytania. Wprowadza to do lektury dużo tajemniczości i sprawia, że książka wciąga. Mimo iż akcja toczyła się bardzo wolno, miałam ochotę ją czytać i przez kolejne strony odkrywać rozwój sytuacji. Ponad 300 stron powieści kryje w sobie, aż 10 letnią historię! Jako miłośniczka kryminałów i sensacji stwierdzam, że dla mnie to zdecydowanie za dużo jak na średnio-stronnicową książkę! Myślę, że ten czas świetnie utalentowany reżyser mógłby upchać w filmie, a następnie odcinać kupony od kolejnej wspaniałej ekranizacji w stylu filmów “Pamiętnik” czy “Słodki listopad”.

Jestem bardzo wrażliwą osobą i wszelka krzywda wyrządzona ludziom, czy zwierzętom sprawia, że potrafię płakać jak bóbr. Ostatnie strony tej książki właśnie do tego doprowadziły. Kto komu zadał ból? Jak zakończyła się historia dwójki studentów, którzy nie mogli zapomnieć o sobie przez lata? Czy pierwsza miłość okazała się też ostatnią?

Na te wszystkie pytanie znajdziecie odpowiedź w debiutanckiej książce autorki, która wychowała się w Nowym Jorku – Jill Santopolo.

Za książkę dziękuję dla Wydawnictwa Otwartego, a kupić ją możecie tutaj.

  • Amelia Laura

    Bardzo ciekawa recenzja, muszę w końcu przeczytać tę ksiażkę. Swietny blog, a jeszcze lepsze zdjecia! Łał! Gratuluje pomysłow!

    Podrugiejstronieokładki

    • Iza z CzytanieRozwija.pl

      Dziękuję bardzo 🙂
      Miło, że zostały przez Ciebie docenione!

  • Pingback: Margo, Tarryn Fisher. Nie wymierzaj sprawiedliwości na własną rękę!()

  • Kolejne pozytywne przypomnienie o książce, która już znalazła się na mojej liście czytelniczej, teraz tylko wyczekiwać wolnego czasu i zanurzać się w tej przygodzie. 🙂
    Bookendorfina

  • Wielokrotnie widziałam okładkę „Światła między oceanami”,ale jakoś nie zwróciłam uwagi na to podobieństwo 😀 A rzeczywiście jest niezaprzeczalne.
    Bardzo lubię książki, które zmuszają czytelnika do refleksji i które zostają z nim na dłużej, więc z chęcią sięgnę po powieść Santopolo. O ile oczywiście starczy mi czasu 😀
    PS. Jak tu ładnie! 😉

    Pozdrawiam serdecznie,
    Paulina z naksiazki.blogspot.com

    • Iza z CzytanieRozwija.pl

      Haha znam doskonale ten brak czasu! 🙂
      I ‚kilometrową’ kolejkę książek do przeczytania.