Tancerze Burzy – Jay Kristoff

Tancerze Burzy – Jay Kristoff
Nie tego się spodziewałam. Nie na to liczyłam. O jakże pozytywnie się zaskoczyłam.

„ Tancerze burzy „ Jay Kristoff  z cyklu Wojna lotosowa to będzie zdecydowanie moja seria tego lata. Czy wasza też? O tak, poproszę! Ale najpierw opowiem wam o czym jest…

Yukiko jest córką głównego łowczego na dworze Shimy, Czarnego Lisa. Mieszka w stolicy kraju, Kigen, i w zasadzie nie zajmuje się niczym poza próbami utrzymania przy życiu ojca-narkomana. Imperium Shimy, kiedyś piękny kraj wyspiarski, teraz jest zatruty przez krwawy lotos, balansując na skraju katastrofy ekologicznej. Zapytacie dlaczego krwawy? Tajemnica rośliny jest bardzo mroczna. Pozyskuje się z niej głównie paliwo chi, które napędza wszystkie maszyny. Wszystko to kosztem olbrzymiego skażenia środowiska. W celu zdobycia nowych terenów pod uprawę, Shima prowadzi wojny. Pewnego dnia shogun Yoritomo ma sen, w którym widzi siebie jako Tancerza burzy dosiadającego mitycznego Tygrysa Gromu, wygrywa wojnę z wrogiem, którego planuje zniewolić i staje się najwspanialszym władcą jakiego posiadała Shima.  Z charakterystyczną, despotyczną pewnością siebie, żąda sprowadzenia zwierzęcia, mimo, że wszyscy są przekonani iż gatunek dawno wyginął. Czarny Lis wraz z córką i najlepszą ekipą wyruszają na łowy. I tu zaczyna się przgoda.

„Zniewoleni przystosują się bądź zginą, jak narkoman, któremu odmówiono działki. Ale lepiej umrzeć na nogach niż żyć na kolanach.”

” Tancerze burzy ” to steampunkowa powieść fantasy z alternatywną historią Japonii. Powieść stworzona przez nerda dla fantasy nerdów o mitycznych stworzeniach, demonach, samurajach, gejszach, japońskich tatuażach, broni i kodeksie bushido czyli to co w japońskiej kulturze najpiękniejsze. Ale! To nie jest esencja… Magią jest styl Jay’a Kristoff’a. To jak opisuje skażoną roślinność i martwe zwierzęta przemawia do człowieka w taki sposób, że zaczynasz się zastanawiać czy my też możemy tak zniszczyć naturę w pogoni za pieniądzem? Świat jest odmalowany demoniczną czernią i krwistą czerwienią.

„Słabość zmieniają w siłę.[…] Nieliczni w obliczu wielu, a jednak nie boją się zginąć.”

I teraz fabuła… Trudno mi o niej pisać nie zdradzając za wiele, bo każdego, absolutnie każdego, bohatera obdarzyłam emocjami. Oni są tacy ułomni, żywi, ludzcy. Lojalni, mają tajemnice, cierpią z powodu ograniczeń, dają się ponieść emocjom. Yukiko to bohaterka jakiej od dawna mi brakowało. Jest młodziutka, życie zmusiło ją do przedwczesnej dorosłości, ale ona nie rozpacza tylko podnosi wysoko głowę i idzie dalej, a trudności jest wiele.  Tancerze burzy to też historia o zemście, buncie i walce w imię wyższej sprawy. Przede wszystkim to opowieść o miłości. Nie fizycznej, ale o miłości i symbiozie dusz. Jest jeszcze Gildia lotosu, klan-sekta, który dogląda uprawy lotosu i produkcji chi. Jej członkowie, fanatycznie przekonani o swojej wyższości, mają własne plany dotyczące Shimy…

Tancerze burzy

Zaczynając czytanie chciałam znaleźć minusy, ale po prostu nie da się. Od pierwszych dałam się porwać. Odkładałam i już tęskniłam, już chciałam wrócić jednocześnie pragnąc dozować sobie historię, bo koniec zbyt blisko. Bo wiecie… tam padają pytania dlaczego i enigmatyczne odpowiedzi, a później jednym małym zdaniem autor rzuca czytelnikowi twarz rozwiązanie i fragmenty układanki wchodzą na miejsce. Czego chcieć więcej? Na szczęście mamy dwie kolejne części: Bratobójca i Głosząca kres. Już wiem, że serce będzie mi krwawić.