„ Until Lilly ” – co to ma być?!

„ Until Lilly ” – co to ma być?!
UWAGA – spoiler

Na jednym z bookstagramów trafiłam ostatnio na polecenie „Until November” Aurory Rose Reynolds jako ciekawą i godną uwagi. Więc idąc tym torem oraz wyzwaniem czytania po angielsku lecę na iBooks szukać pani Reynolds, znajduję i wybieram- „ Until Lilly ” – i to był błąd… Po przeczytaniu pomyślałam sobie: serio?!?! Ale naprawdę?!

Z czystym sercem mogę powiedzieć, że współczesne romanse dzielą się na przed i po Greyu. Chociaż moje literackie sumienie nie jest w stanie pogodzić się z fenomenem wspomnianej powieści, to racjonalny umysł rozumie, że to dzięki milionom włożonym w marketing oraz ewolucji harlequinów. I jak wiemy, przed Greyem główni bohaterowie zazwyczaj mieli ponad 30 lat i kawał doświadczeń za sobą, a sceny łóżkowe akcentowane były zdaniami typu „… i unieśli się na wyżyny rozkoszy”, to romanse po Greyu charakteryzują się mężczyznami-bogami sexu i kobietami – 20letnimi dziewicami uprawiającymi sex dzień w dzień, po kilka razy, często do rana, bez przyziemnych konsekwencji, tj zmęczenie… SERIO. Nie inaczej jest też w „ Until Lilly ”.

Until Lilly

Ona – Lilly – cicha i niepozorna 22 letnia studentka utrzymująca się ze stypendium i on – Cash (że niby po Johnnym Cashu?!) – oczywiście super przystojny i zaradny, współwłaściciel firmy, spotykają się w kawiarni i zakochują się w sobie. Uwaga – odchylenie od normy, miłość od pierwszego wejrzenia, a nie włożenia. Po wielu kiczowatych dialogach i ustawowych 3 miesiącach trzymania się za ręce nasza wspaniała Lilly decyduje się oddać wiano Cashowi, a po dwóch dniach BAM – on stwierdza, że to koniec czym łamie jej serce. Po kolejnym miesiącu pogrążonym w bezdennej rozpaczy okazuje się, że biedna dziewczyna jest w ciąży i to przywraca do życia. Oczywiście próbuje go poinformować o zaistniałych okolicznościach, ale ten cud mężczyzna, najzwyczajniej w świecie spławia ją. Lilly unosi się honorem i postanawia zostać samotną matką…

Czujecie już ten klimat?!

Mijają lata i nasz superprzystojniak wybiera się z kilkuletnim synkiem do sali zabaw dla maluchów, gdzie na widok rudych włosów nachodzą go wspomnienia o ukochanej, bo przecież ” Until Lilly ” aż do Lilly. I co? Okazuje się, że to – Lilly (która przeprowadziła się z Alaski na drugi koniec kraju, żeby pracować w szkole i to wcale nie jest dziwne!), a z nią kto? Poznaje swoją kilkuletnią córkę – dzieci mogłyby uchodzić za bliźniaki…To oczywiście nie koniec tej historii. Okazuje się, że wszystko było wielkim nieporozumieniem, a nasze gołąbki nadal darzą się głębokim uczuciem. Zaczyna się zabawa w podchody, na horyzoncie pojawia się wredna ex, zakochany kolega z pracy etc, problemy z policją i porwanie. Lilly po początkowych drobnych oporach, rozkłada szeroko ramiona (i nogi) by utulić ukochanego. Wszystko to okraszone grubo sexem.

Może i sam pomysł nie był najgorszy, ale realizacja to jakieś nieporozumienie. Główna bohaterka jest niesamowitą mazepą, mdłą i nijaką (rude włosy mają być oznaką temperamentu, ale chyba gdzieś się zgubił po drodze), a nasz Pan Idealny – no cóż… samiec alfa o wyglądzie Adonisa – natura była dla niego bardzo łaskawa i nigdy nie musiał się starać o kobietę. Pomiędzy głównymi bohaterami a postaciami drugoplanowymi nie ma większych interakcji. Rozmawiają i myślą głównie o sobie i o tym jak to ich los skrzywdził i jak wiele stracili, ale miłość może pokonać wszystko. Co tam sprawy przyziemne, takie jak praca, rachunki, rodzina czy znajomi – wszystko to marność. Uprawiają sex, codziennie, po kilka razy – po prostu sexroboty – to jest przecież ważne w zdrowej relacji.

Tak się zastanawiam: jakiego fantasy naczytała sie autorka?!

„ Until Lilly ” Aurory Rose Reynolds to erotyk (a to według mnie nie jest górnolotny gatunek) w bardzo złym wydaniu. Słabo pociągnięte wątki, absurdalne sytuacje i nudni bohaterowie. Męczyłam się okropnie, przeskakiwałam duże fragmenty, bo i tak mogłam przewidzieć o co chodzi, do tego język też jest bardzo słaby. Wiem też, bez czytania, co było w dwóch poprzednich częściach i będzie w kolejnej, ponieważ znaczna część tego typu serii ma ten sam schemat. Moja całkowicie subiektywna opinia – tendencyjne i denne. Natomiast fani  gatunku muszą ocenić sami.

E.

  • Guesswhatpl

    Lektura trochę nie w moim klimacie, ale z pewnością znajdzie sympatyków.

  • cudna recenzja 🙂 nie czytuję romansów i już teraz wiem dlaczego 😀

    • Ewelina

      Cieszę się, że podobała Ci się. Nie szybko sięgnę po coś podobnego 😉

  • ania

    zupelnie nie moj gatunek ksiazki 🙂

    • Ewelina

      No wcale się nie dziwię… To marne jest po prostu.